Na jakim kontynencie i w której jego części leży Grecja ?, Jak nazywa się półwysep, na którym leży Grecja?, Jakie morze oblewa Grecję od wschodu?, Jakie morze oblewa Grecję od zachodu?, Gdzie rozwinęła się najstarsza kultura świata greckiego?, Jak nazywamy kulturę, która rozwinęła się na Krecie?, Od czego pochodzi nazwa kultura minojska?, Kiedy powstała kultura minojska
Turcja złożyła wniosek o członkostwo w 1987 (wtedy jeszcze do EWG) i czeka. A tylko 3% terytorium Turcji (Tracja) leży w Europie (inna sprawa że sam tylko ten skrawek Turcji, który leży w Europie jest większy niż cała Słowenia). Maroko, które jest w całości w Afryce, także pozwoliło sobie złożyć wniosek o członkostwo w 1987.
Gdzie Leży Dubaj Na Jakim Kontynencie. Jest ono pustynnym regionem zaliczanym do obszaru geograficznego zwanego bliskim wschodem. Dubaj leży na południowym wybrzeżu zatoki. Na jakim kontynencie znajduje się Dubaj? from pl.411answers.com Dubaj jest drugim co do wielkości miastem w zjednoczonych emiratach arabskich po stolicy, abu zabi. Kostaryka, nie bez powodu nazywana „rajem w
Nad jaką rzeką leży egipt 2011-04-26 17:04:02 Podaj jedno z mórz , na którym leży egipt POMOCY PLZ !!!!!! 2017-03-07 17:46:01 Na jakim kontynencie i nad jaka rzeka leży Egipt ?
2.Na jakim kontynencie leży : - Grenlandia-Bułgaria Bliski Wschód-na styku Azij, Europy i Afryki Turcja-Europa Mieszkancy Bliskiego Wschodu to Arabowie.
Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd. Łukasz Maziewski: Gdyby na stosunki międzynarodowe patrzeć jak na pozycjonowanie SEO, to powiedzielibyśmy, że pojęcie "pułapki Tukidydesa" trenduje w górę. Jesteśmy w przededniu nadchodzącego konfliktu?Dr Dominika Choroś-Mrozowska: Gwoli wyjaśnienia: pułapka Tukidydesa to pojęcie o nieuchronnym zderzeniu mocarstw. Dominującego, czyli obecnie USA, i tego, które ma ambicje, żeby dominować – a więc Chin. Odpowiadając na pańskie pytanie: nikt tego nie wie, ale w dyskursie naukowym i politycznym od dawna pojawiają się takie obawy. Oficjalnie chińska ekspansja na Zachód ma odbywać się na zasadach pokojowych, co oznacza unikanie konfliktów. Szczególnie z nieoficjalnie?Działania Chin na Morzu Południowochińskim, polegające na rozbudowie tam bazy militarnej, niekoniecznie świadczą o pokojowym nastawieniu. Stanowią zagrożenie nie tylko dla tego więc inaczej: jak wpływa na region i na cały świat inicjatywa skrywająca się pod literami BRI? BRI, czyli Inicjatywa Pasa i Szlaku. Albo – jak kto woli – po prostu Nowy Jedwabny Szlak. Prezydent Xi Jinping ogłosił powstanie BRI w 2013 roku. Według chińskich deklaracji to jedna z ważniejszych inicjatyw mających przyczynić się do sprostania wyzwaniom stojącym przed współczesną globalną gospodarką. Ale jej powstanie nie było spontaniczne. Poprzedziła je seria działań i okoliczności, których efekt końcowy stanowiła właśnie to były za działania?Mówiąc krótko, już od końca lat 90. Chiny zaczęły realizować strategię, którą można by podsumować słowami: "iść na Zachód". Polegała na rozbudowie połączeń transportowych zarówno w kraju, jak i w krajach że Chińczycy mieli też pomysł "w zapasie".Słusznie. Druga ze strategii, strategia ekspansji zagranicznej, która realizowana była od roku 2000, gwarantowała wsparcie dla chińskich firm prywatnych i państwowych w realizacji inwestycji za granicą. Początków BRI można więc upatrywać już w pierwszej dekadzie nowego się wydarzyło na przełomie dwóch tysiącleci, że Chiny wskoczyły na konia tak korzystnej koniunktury?Był to czas, kiedy kraj ten intensywnie rozwijał nastawione na eksport gałęzie przemysłu, coraz śmielej wchodząc na zagraniczne rynki, nie tylko z towarami o niskiej wartości dodanej, ale również z tymi zaawansowanymi pod względem technologicznym. Coraz bardziej widoczne były jednak różnice w poziome rozwoju regionalnego kraju, co nie tylko powodowało problemy wewnętrzne, ale także osłabiało pozycję Chin na arenie międzynarodowej. Stało się to przyczynkiem do działań na rzecz aktywizacji gospodarczej słabiej rozwiniętych obszarów ChRL. W tym właśnie okresie - jako remedium na wyżej wymienione problemy - pojawiła się jedna z pierwszych wówczas koncepcji integracji azjatyckiej, w której to Chiny miały pełnić funkcję głównego dostawcy w tak Państwo Środka ruszyło na ale konkretnym bodźcem do usankcjonowania działań w ramach jednej, szerokiej koncepcji - która później zyskała miano BRI - była propozycja USA odnośnie budowy Nowego Jedwabnego Szlaku, w którym prym na kontynencie azjatyckim miał wieść Afganistan. Jako odpowiedź na amerykańską strategię geopolityczną powstała koncepcja Pasa Gospodarczego Jedwabnego ten chiński Nowy Jedwabny Szlak stał się groźny?Pekin twierdzi, że w ramach BRI Chiny dążą nie tylko do osiągnięcia korzyści ekonomicznych dla siebie, ale także do stania się regionalnym i być może globalnym liderem, który może wprowadzić nowoczesność w regiony, o których świat "zapomniał". Jest jednak zmiany w zakresie inicjatywy BRI powodują, że nie ma ona nadal konkretnej definicji i jest jednym z najsłabiej rozumianych zagranicznych projektów. Utrudnia to również pomiar i ocenę efektów realizacji tej koncepcji. To dlatego BRI wzbudza tak duże obawy Zachodu?Tak. Brak przejrzystości i brak wyraźnie sprecyzowanych planów stanowi problem i budzi wiele obaw wśród głównych graczy na arenie międzynarodowej, w tym UE. Poprzez tę inicjatywę Chiny próbują uzyskać wpływy w regionie, stając się głównym konkurentem UE, co może mieć oczywiście negatywne skutki dla unijnej pozycji. Szczególnie że możemy zaobserwować narastanie nierównowagi między Europą a Chinami. Chiny są coraz bardziej obecne w Europie, a same ograniczają dostęp do swojego Unia Europejska ma to spory. Chińska inicjatywa często nazywana jest "koniem trojańskim". To jedno z największych wyzwań dla współczesnej chińskim szlaku znajduje się też Polska. I odgrywa w nim niemałą to w tej układance część formatu "16+1" (początkowo 17+1, ale pod koniec ubiegłego roku z hukiem wycofała się Litwa, a kością niezgody był Tajwan), który stanowi tzw. "tylną bramę" do Unii Europejskiej oraz formę promocji BRI w regionie. To platforma współpracy między Chinami a krajami z Europy Środkowej i Wschodniej. Chinom zarzuca się, że poprzez coraz większe zaangażowanie w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie uzyskują one rosnące wpływy, próbują uderzyć w jedność UE oraz jej podstawowe Chiny inwestują w regionie, a niektóre europejskie rządy postrzegają chiński kapitał jako alternatywę dla funduszy unijnych. Chiny wyznają zasadę, że każdy kraj ma prawo kształtować własne ścieżki rozwoju, na własnych źle?Podkreślam kluczowy zwrot: na własnych zasadach. To znaczy, że na zasadach niekoniecznie demokratycznych. Leży to oczywiście w sprzeczności z uniwersalnymi zasadami europejskimi i może stanowić podstawy do rozwoju nacjonalizmu. Tendencje nacjonalistyczne, szczególnie w obliczu rosnących problemów gospodarczych państw europejskich, mają coraz większe odzwierciedlenie w nastrojach i sympatiach politycznych wielu europejskich społeczeństw. UE postrzega więc inicjatywę jako wyzwanie dla bezpieczeństwa, próbując jej sprostać poprzez nowe dyrektywy i co z obecnością wojskową?Chińska obecność w krajach BRI niekoniecznie oznacza uzyskanie do nich dostępu wojskowego. Bardziej chodzi o korzyści ekonomiczne. Jest jednak oczywiście jedno "ale" – rosnąca potęga gospodarcza może przecież przyczynić się do tworzenia chińskiej potęgi militarnej. Chiny poprzez BRI chcą rozszerzyć swój sukces gospodarczy, który ma być realizowany w oparciu o model chiński. Jest to wyzwaniem dla Unii, szczególnie że, jak wspominałam, w ten sposób Chiny rozpowszechniają wartości i idee będące często w sprzeczności z podstawowymi wartościami rozpychają się w portach europejskich. Bardzo chcieli wejść także w obsługę Bałtyckiego Terminala Kontenerowego w Gdyni. To się jednak nie chińskie firmy dokonują przejęć w strategicznych, pod względem światowego handlu, portach. Zakupiły one terminale towarowe na Oceanie Indyjskim, Morzu Śródziemnym oraz Atlantyku. W przypadku Europy tego typu transakcje realizowane były w Hiszpanii, Grecji, we Włoszech czy nie tak dawno również w Belgii. Szacuje się, że chińskie firmy państwowe mogą kontrolować około jednej dziesiątej całej przepustowości europejskich portów. Chiny mają np. większościowe udziały, a tym samym kontrolę, nad portem w Pireusie, który stał się główną bramą Chin do Europy. Czego można się obawiać w związku ze wzmożoną obecnością Chin w europejskich portach? Z pewnością jest to większa kontrola i rosnąca pozycja handlowa Chin w regionie. Ponadto warto zwrócić uwagę na chińskie modus operandi. Ich inwestycje w portach w Dżibuti, Cejlonie czy Pakistanie stały się przyczynkiem do rozmieszenia tam chińskiej marynarki wojennej. Oczywiście nie ma oficjalnych analogicznych planów w stosunku do portów europejskich, natomiast chińskie okręty wojenne złożyły już kurtuazyjną wizytę w greckim Porcie Pireus. Powinno być to także sygnałem ostrzegawczym dla Polski, szczególnie że Chińczycy są zainteresowani inwestowaniem również w naszym co powinna zrobić UE?Na pewno nie można pozwolić, aby to Chiny dyktowały, jak ma wyglądać wzajemny dialog polityczny. Dotyczy to w szczególności kwestii spornych, takich jak prawa człowieka, unijne embargo na broń nałożone na Chiny (w konsekwencji masakry na placu Tiananmen) czy przepisy dotyczące zamówień publicznych. A jakieś pozytywy? Skoro Chiny tyle inwestują, to chyba oznacza to nowe miejsca pracy w by było. Ale jak do tej pory BRI, w swoim obecnym kształcie, nie przyczyniło się do powstania dużej liczby miejsc pracy na Starym Kontynencie. Przeważająca część wszystkich dotychczasowych zamówień związanych z BRI została przydzielona chińskim wykonawcom. Ponadto import dużej części materiałów budowlanych oraz sprzętu budowlanego wykorzystywanych przy realizacji BRI pochodził właśnie z Chin, zamiast z krajów, w których realizowana jest dana inwestycja. Chinom zarzuca się także, że projekty BRI realizowane są zgodnie z normami przemysłowymi stosowanymi w dyskryminacyjny sposób, a zamówienia udzielane są w ramach nieprzejrzystych procedur przetargowych. Parlament Europejski zarzucał Chinom, że celem BRI jest utrudnienie wolnego handlu i zapewnienie przewagi chińskim przedsiębiorstwom. Istnieją też obawy, że rząd w Pekinie wykorzystuje inwestycje realizowane w ramach BRI jako element szerszej strategii, której celem jest przejęcie przez Chiny kontroli nad sektorem bankowym, energetycznym oraz łańcuchami zagrożenia, o których pani mówi, są oczywiste, a jednocześnie kolejne kraje wciąż się na to nabierają. To skomplikowane. Kraje słabiej rozwinięte, na przykład, są przyciągane przez chiński kapitał, który płynie do nich głównie w formie pożyczek na rozwój infrastruktury. Problem się zaczyna, kiedy kraje te nie mogą spłacać pożyczek, co powoduje destabilizację ich relacji, która staje się polityczna. W efekcie Chiny mogą rościć sobie prawo do ziemi, na której zbudowana jest infrastruktura. A to stwarza problemy i wewnętrzne, i zadłużone wobec Chin jest Dżibuti, którego zadłużenie w stosunku do Państwa Środka wynosi ok. 70 proc. PKB tego kraju. Poważnie zadłużone są też Kongo, Tonga, Malediwy, Kambodża i Sri Lanka, która niedawno ogłosiła bankructwo. W przypadku wszystkich tych krajów mówi się o tzw. pułapce zadłużenia – groźnym narzędziu, o którego używanie posądza się Chiny. W Europie Chiny też używają tego narzędzia?Nie na taką skalę jak np. wspomniane przez pana Dżibuti. Ale zadłużone wobec Chin są niektóre kraje bałkańskie, które czekają na przystąpienie do że robi pani wdech, więc przerwę: które kraje?Szczególnie Serbia oraz Czarnogóra. Niestety Chiny działają tam bardziej na zasadzie fuzji i przejęć niż inwestycji typu "greenfield", które są znacznie korzystniejsze dla kraju przyjmującego bezpośrednie inwestycje zagraniczne ("inwestycja greenfield" to w obszarze bezpośrednich inwestycji zagranicznych inwestycja polegająca na tworzeniu od podstaw nowego przedsiębiorstwa - przyp. red.). Ponadto, o ile Serbię można uznać raczej za beneficjenta chińskiego kapitału (mimo iż tu też pojawia się wiele kontrowersji związanych z rosnącym wpływem Chin na ten kraj, brakiem przejrzystości chińskich działań czy zanieczyszczeniem środowiska), o tyle nie można tego powiedzieć o Czarnogórze, która jest najbardziej zadłużonym w stosunku do Chin państwem regionu (jej zadłużenie w 2020 r. przekroczyło 105 proc. PKB). Było to spowodowane przede wszystkim zaciągnięciem ogromnej pożyczki z chińskiego Exim Banku na sfinansowanie pierwszego odcinka autostrady ciągnącej się od wybrzeża, aż do granicy z Serbią. Jak do tej pory do użytku oddano dopiero 41 km tej autostrady, która jest jedną z najdroższych tego typu inwestycji na strumień gotówki te otrzymują coraz więcej chińskich inwestycji w infrastrukturę. Rosnąca rola Chin w tych krajach nie podoba się UE. Wspomniana Serbia korzysta z chińskich inwestycji, jednak oznacza to, że Chiny niebezpiecznie zwiększają swoje wpływy w sąsiedztwie NATO. W przeszłości rosnąca rola Chin w regionie nie była postrzegana jako zagrożenie dla bezpieczeństwa, ponieważ kraje takie jak Polska korzystały ze współpracy inwestycyjnej i handlowej z Chinami. Jednak przyszłe bezpieczeństwo w Europie jest obecnie analizowane w świetle tego, co dzieje się na coś zmieniła?To, że obecność Chin w wielu krajach naszego regionu nie jest już tak ciepło przyjmowana. W przypadku Polski, ze względu bolesne doświadczenie wojny, które jest głęboko zakorzenione w narodowej świadomości, bezpieczeństwo ma teraz znaczenie bezprecedensowe. W tym świetle szczególnie ważna wydaje się być też postawa Chin wobec rosyjsko-ukraińskiego konfliktu. Europa i jej rosnący sceptycyzm wobec Chin to jedno, ale dużą częścią Nowego Jedwabnego Szlaku jest też np. zaczęły zacieśniać współpracę z tym regionem na początku swojej transformacji, stopniowo budując pozytywny wizerunek swojej obecności na tym kontynencie. Jak wskazuje cześć badań, wysoki odsetek afrykańskich społeczeństw pozytywnie postrzega chińską obecność w ich krajach, choć są też i odmienne opinie. Chiny szczególnie aktywnie angażują się w Afryce Północnej, która ma być przyczółkiem BRI na tym kontynencie. To z tym regionem Chiny prowadzą wzmożony handel, inwestują w infrastrukturę czy rozwijają współpracę w dziedzinie finansów. Z częścią krajów prowadzą również wspólną politykę w zakresie bezpieczeństwa. BRI jest więc dla państw z tego regionu szansą na wzmocnienie stosunków gospodarczych, nie tylko z samym Państwem Środka, ale także z Europą czy krajami Bliskiego czego wynika zainteresowanie Chin Afryką?Z dostępu do tanich surowców, nowych rynków zbytu czy taniej siły roboczej. Oczywiście ma to też swoje negatywne jak wszędzie, gdzie pojawiają się Chiny. Starają się zaimplementować swój model rozwoju, który polega z jednej strony na nieingerencji w kwestie polityczne, a z drugiej na wspieraniu rozwoju gospodarczego. Nie ingerują w kwestie takie, jak demokracja, prawa człowieka czy też ogólnie rządy prawa. Dla niektórych rządów może to być więc atrakcyjna alternatywa w stosunku do narzucanych im wcześniej wartości nazwijmy to prozachodnich. Nie ingerują, inwestują, rozwijają… To w czym problem, chciałoby się w tym, o czym już wspomnieliśmy – w rosnącym zadłużeniu państw afrykańskich wobec Chin, które, jak można przypuszczać, jest znacznie wyższe niż wskazują na to oficjalne dane. Rosną obawy o przejmowanie przez Chiny afrykańskiego majątku będącego zabezpieczeniem chińskich kredytów. Dotyczy to zarówno infrastruktury, udziałów w przedsiębiorstwach energetycznych, jak i praw do eksploatacji surowców. W dyskursie politycznym pojawiły się nawet opinie, że Chiny próbują skolonizować Afrykę. Ze względu na model działania Chin zyskało to miano "kolonializmu ekonomicznego". Czy tylko ekonomicznego? Baza chińskiej marynarki wojennej w Dżibuti sama się nie to. Chiny mają w krajach afrykańskich wielu żołnierzy sił pokojowych. Odgrywają na tym kontynencie dużą rolę w zakresie dostarczania leków, żywności, budowaniu infrastruktury i wspomaganiu rozwoju krajów afrykańskich. Oficjalnie są tam po to, aby utrzymać spokój, w tym także zapobiegać handlowi znowu wraca pytanie: a nieoficjalnie?Można przypuszczać, że powodem ich militarnej obecności jest to, że są tam także Amerykanie, Japonia, Włochy oraz Francja. Ponadto Chiny musiały zmienić swoją politykę bezpieczeństwa zewnętrznego w wyniku tego, co się dzieje w tych częściach Afryki, gdzie niektóre chińskie inwestycje nie zostały tak ciepło przyjęte. Zrugiej strony dało to im pretekst do zwiększenia obecności militarnej w regionie. Oficjalnie w swojej polityce realizowanej w ramach BRI Chiny starają się wykorzystywać tzw. soft power, próbując ocieplać swój wizerunek, do czego miały przyczynić się na przykład igrzyska olimpijskie w Pekinie. W swojej polityce międzynarodowej korzystają jednak zarówno z przysłowiowego kija, jak i są chińskie pieniądze i inwestycje. A kijem?Sankcje ekonomiczne stosowane wobec państw, które nie podzielają chińskiej wizji świata. Przykładem mogą być stosunki chińsko-australijskie, które znacząco pogorszyły się po tym, jak Australia zażądała śledztwa w sprawie źródła pandemii COVID-19. Można jednak przypuszczać, że to brak akceptacji Australii dla nadmiernych, rosnących wpływów politycznych i gospodarczych Państwa Środka oraz wzmocnienie relacji z USA skłoniły Chiny do zastosowania wobec niej środków są obecne w Europie, w Afryce, na Bliskim Wschodzie, ale też na dalekiej Północy. To mało znany aspekt tej inwestycji. Istnieją trzy potencjalne szlaki przewozowe przez Arktykę, w tym północno-wschodnia trasa wokół Euroazji, północno-zachodnia trasa wokół Ameryki Północnej oraz środkowo-arktyczny szlak oceaniczny. Stanowią one tańszą i krótszą alternatywę dla obecnych - prowadzących przez Ocean Indyjski i Kanał Sueski - tras żeglugowych do co Chinom taka alternatywa?Bo mają obawy związane z bezpieczeństwem innych trans-europejskich tras morskich, zwłaszcza w kontekście przeciążenia Kanału Sueskiego, jak i braku stabilności w regionie Bliskiego Wschodu. Arktyka otwiera też nowe perspektywy dla handlu między Europą a Azją. To tam właśnie zlokalizowane są ogromne zasoby węglowodorów będące przedmiotem zainteresowania nie tylko krajów zachodnich, ale także Chin. I tak powoli, po kłębku dochodzimy do najmłodszej "odnogi" Nowego Szlaku Jedwabnego – prawdziwego dziecka XXI wieku, czyli Jedwabnego Szlaku w wersji cyfrowej. Chiny zainicjowały go w 2015 roku. Ma on na celu wsparcie chińskich eksporterów, głównie tych z branży technologicznej, w zakresie zaawansowanych technologii. Pomoc w tym obszarze oferowana jest także krajom zaangażowanym w BRI, z którymi Chiny podpisują umowy dot. współpracy w ramach Cyfrowego Jedwabnego Szlaku. Takie umowy zawierane są także z krajami rozwijającymi się, które są szczególnie zainteresowane wsparciem w zakresie technologii cyfrowych. Chiny mogą się w tym wypadku okazać kluczowe w zapewnieniu dostępu do infrastruktury krytycznej, dając tym krajom impuls do wsparcie w zakresie technologii cyfrowych – nie brzmi to dobrze, zważywszy na historię chińskich działań w tym zakresie…Nie brakuje opinii, że Cyfrowy Jedwabny Szlak stanowi jedną z form promocji chińskiego modelu władzy, który skłania się bardziej w kierunku autorytaryzmu niż zachodnich wartości demokratycznych. Chinom zarzuca się rozpowszechnianie wiedzy na temat nowych technologii inwigilacyjnych czy monitorowania oraz cenzurowania internetu. Obawy związane z chińską dominacją na polu cyfrowym, w tym budową sieci piątej generacji (5G) czy wyznaczaniem standardów technologicznych, mają także inne podłoże – chodzi o ich dostęp do danych wrażliwych. Stwarza to zagrożenie bezpieczeństwa w postaci chociażby cyberataków. Ponadto Chiny mogą wykorzystać stworzoną infrastrukturę np. w celach szpiegowskich, a w konsekwencji szantażowania elit pułapki zadłużenia, rosnące wpływy na całym świecie i coraz większe ambicje Chin. Co jest na końcu Nowego Jedwabnego Szlaku? Pułapka Tukidydesa czy jednak nie?Na pewno BRI miało przyczynić się do zakończenia dominacji Stanów Zjednoczonych w regionie Euroazji. Lądowe szlaki BRI miały stanowić alternatywę dla morskich korytarzy transportowych, na których prym nadal wiodą Amerykanie. Ale dużo jest głosów, że to, co Chiny chcą aby było postrzegane jako pomoc, tak naprawdę oznacza powstawanie olbrzymich długów i rosnące uzależnienie krajów przyjmujących. W tej kwestii amerykańską odpowiedzią na BRI jest koncepcja Build Back Better World (B3W) zaproponowana w 2021 r., która ma stanowić wsparcie finansowe na rozwój infrastruktury, jako alternatywa dla chińskiego BRI, oferowane krajom o niskim i średnim dochodzie. A czy znajdujemy się w pułapce Tukidydesa – można mieć co do tego uzasadnione obawy, ale jak mówiłam na początku, nikt tego tak naprawdę nie wie, nie mamy magicznej kuli. Pewne jest to, że jesteśmy świadkami – na razie gospodarczej – walki dwóch mocarstw o światową Dominika Choroś-Mrozowska - adiunkt w Katedrze Ekonomii Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Autorka licznych publikacji z zakresu wzrostu gospodarczego oraz międzynarodowych powiązań gospodarczych. Swoje zainteresowania badawcze w szczególności na gospodarce chińskiej oraz roli Chin we współczesnym systemie gospodarczymZobacz także: Jaki cel mają Chiny? Ekspert tłumaczyOceń jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Stawki za jeden dzień leczenia w prywatnym tureckim szpitalu zaczynają się od 500 USD. O wiele wyższe opłaty są związane z różnymi zabiegami (nie tylko tymi skomplikowanymi). Koszty leczenia na terenie Turcji mogą być nieco szokujące dla turystów z Polski. Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego w Turcji nie obowiązuje. Każdy turysta ma obowiązek za koszty leczenia zapłacić z własnej kieszeni. Wizyta u lekarza (bez zabiegów) może kosztować od 100 dolarów wzwyż, dzień pobytu w szpitalu – od 500 dolarów w górę. Zaleca się zakupienie ubezpieczenia turystycznego. Jakie ubezpieczenie wykupic na wyjazd do Turcji? Tylko niewielka część terytorium Turcji leży w Europie. Dlatego też, karta EKUZ nie będzie przydatna podczas wyjazdu. Należy zatem wykupić polisę turystyczną ważną na terytorium Azji. Najważniejsze jest ubezpieczenie zdrowotne za granicę, a więc ubezpieczenie kosztów leczenia oraz NNW. Czy do Turcji potrzebna karta EKUZ? Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego – bo tak dokładnie nazywa się karta EKUZ – to dokument, który obowiązuje jedynie na terenie Unii Europejskiej. Na terenie Turcji z karty tej w związku z tym nie skorzystamy. Jakie są koszty leczenia za granicą? transport do szpitala karetką – około 50 PLN. leczenie szpitalne – około 50 PLN dziennie. wizyta u lekarza – około 100 PLN (możliwość refundacji 70% po wizycie) świadczenia medyczne i chirurgiczne – ryczałt; około 80 PLN. transport medyczny do Polski – 30 000 – 100 000 PLN. Jak przygotować się do wyjazdu do Turcji? Co zabrać na wakacje do Turcji? dokumenty – czyli paszport, wizę i polisę ubezpieczeniową. ubrania i kosmetyki – ich ilość jest kwestią indywidualną, jak również rodzaj. apteczkę – powinny znaleźć się w niej lekarstwa przeciwbólowe, środki na zatrucia pokarmowe oraz zwalczające przeziębienie. Jak wybrać ubezpieczenie turystyczne? Najpopularniejsze Towarzystwa Ubezpieczeniowe oferujące ubezpieczenie turystyczne online: AXA, Generali, PZU, Warta, Allianz, Nationale Nederlanden, TU Europa, Aviva, Ergo Hestia. Ubezpieczenia podróżne znajdziemy też w ofercie wielu banków (np. mBank sprzedaje polisy AXA Ubezpieczenia TUiR Standardowe wizyty lekarskie kosztują w Turcji około 50 USD. Jeśli przyjdzie nam spędzić dobę w szpitalu, w przypadku placówek publicznych zapłacimy do 50 USD, natomiast w prywatnych nawet do 500 USD w zależności od jakości szpitala. W Turcji widać wyraźny kontrast pomiędzy państwową, a prywatną służbą zdrowia. Na jakim kontynencie jest Turcja? Jak wyrobić Europejską Kartę Zdrowia? Co musisz zrobić Wypełnij wniosek o wydanie EKUZ. Pamiętaj, żeby podpisać wniosek. Dołącz do wniosku potrzebne dokumenty. Szczegóły znajdziesz w sekcji Co musisz przygotować. Złóż wniosek w oddziale NFZ w swoim miejscu zamieszkania. Sprawdź adres oddziału NFZ. Odbierz kartę. Masz dwie możliwości: Kto płaci za leczenie za granicą? W większości państw UE i EFTA jest obowiązek współpłacenia za leczenie (tzw. udział własny pacjenta). Czy ZUS pokrywa koszty leczenia za granicą? Nie. Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego działa w krajach członkowskich Unii Europejskiej, krajach należących do EFTA (Islandia, Liechtenstein, Norwegia, Szwajcaria) oraz w Wielkiej Brytanii. Ile kosztuje pobyt w szpitalu NFZ? OPŁATY ZA LECZENIE Szpitale II poziomu zabezpieczenia covidowego za leczenie pacjenta z COVID-19, z uwzględnieniem poziomu jego saturacji otrzymają odpowiednio 330 zł/osobodzień w przypadku saturacji równiej lub wyższej niż 95% i 630 zł/osobodzień w przypadku saturacji poniżej 95%. Czego nie należy robić w Turcji? Turcja, czego nie robić figa z makiem – turecki odpowiednik środkowego palca. palec wskazujący połączony z kciukiem – zaproszenie do spędzenia wspólnie intymnego czasu. wystawianie języka – okazanie gotowości i zachęta do flirtu. poruszanie głową na prawo i lewo, czyli nasze „nie” – a po turecku oznacza „nie rozumiem” Co zabrać ze sobą na wycieczkę do Turcji? Co zabrać na wakacje do Turcji? Bez tych rzeczy ani rusz Paszport. Choć dla Polaków zniesiony został obowiązek wizowy, do Turcji musisz zabrać paszport. Pieniądze. Turcja ma swoją walutę – jest nią lira turecka. Ochrona przed słońcem: krem z filtrem i nakrycie głowy. Apteczka. Czego nie wolno zabrać do Turcji? Liczba przywożonych artykułów (ubrania, żywność, sprzęt turystyczny itp.) powinna wskazywać na to, że są przeznaczone do celów osobistych. Nie wolno wywozić z Turcji przedmiotów o charakterze zabytkowym, historycznym – nawet najmniejszych kawałków starych rzeźb, płaskorzeźb itp.
Jaka pogoda w Turcji czeka na turystów podczas wakacji? Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba poświęcić nieco czasu na opisanie państwa tureckiego, jego geografii i klimatu. Nie sposób zajmować się tymi kwestiami bez, chociażby pobieżnego, wspomnienia o historii Turcji. Turcja – kilka słów historii Turcja – kilka słów historii Republika Turcji została proklamowana 29 października 1923 r. po uprzednim obaleniu sułtanatu, a następnie kalifatu w 1922 r. W wyniku upadku Imperium Osmańskiego , które poniosło klęskę w I ostateczny zakres granic Turcji ustalony został na mocy traktatu w Lozannie w 1923 r. Drugim ważnym następstwem rozpadu Imperium jest sytuacja polityczna w Turcji, w której świeckości państwa pilnuje armia wojskowa. Z tego powodu nie raz odbywały się tam w przeszłości zamachy stanu, kiedy wojsko stwierdziło zbytnią islamizację rządu. Pierwszy prezydent Turcji, Mustafa Kemal, przeprowadził liczne reformy, które miały na celu europeizację Turcji. wprowadził on alfabet łaciński zamiast arabskiego, zmienił prawo cywilne, handlowe i karne, wprowadził nazwiska i kalendarz gregoriański. Turcja – na jakim kontynencie położona jest Turcja? Turcja – państwo położone na dwóch kontynentach Turcja jest państwem leżącym na dwóch kontynentach. 3% jej powierzchni leży w Europie, 97% w Azji. Europejską część powierzchni Turcji stanowi Tracja leżąca na Półwyspie Bałkańskim i jest oddzielona od części azjatyckiej Morzem Marmara, a także cieśninami Bosfor i Dardanele. Na północy otacza Turcję Morze Czarne, na zachodzie – Morze Egejskie i na południu – Morze Śródziemne, w Turcji zwane Morzem Białym. Największymi miastami Turcji jest Stambuł z ludnością przekraczającą 13 mln mieszkańców – jest to serce kulturalne, handlowe i finansowe Turcji; Ankara – licząca około 4,5 mln mieszkańców stolica państwa; Izmir – około 3 mln mieszkańców i Bursa – ponad 1,7 mln mieszkańców. Turcja jest krajem o wyżynno – górskiej rzeźbie terenu, ukształtowanej podczas fałdowań alpejskich. Najwyższym szczytem Turcji jest góra Ararat wznosząca się na wysokość 5122m Niziny stanowią niewielki procent powierzchni. Występują tylko w strefach nadmorskich i europejskiej części Turcji. Turcja – jaka pogoda Jakiej pogody możemy spodziewać się w Turcji na wakacjach? Klimat w Turcji należy do strefy klimatów podzwrotnikowych. Na wybrzeżu zachodnim i południowym posiada odmianę morską śródziemnomorską, na północnym wybrzeżu – odmianę klimatu czarnomorskiego, podobnego do klimatu umiarkowanego. We wnętrzu kraju panuje klimat podzwrotnikowy kontynentalny, natomiast w górach – klimat górski. Temperatury w Turcji najwyższe są na wybrzeżu południowym, a później zachodnim. Obniżają się w kierunku wschodnim, a także wraz ze wzrostem wysokości. W górach na wysokości powyżej 4000 m panuje wieczna zima, a śnieg nie topnieje. Cieplej jest na Riwierze Tureckiej, inaczej w Turcji Kontynentalnej, czyli na południu. Sezon turystyczny zaczyna się tutaj w kwietniu i trwa do października. W Turcji Egejskiej sezon rozpoczyna się miesiąc później, w maju. W wakacyjnym szczycie, przypadającym na lipiec i sierpień, temperatury, niezależnie od rejonu, często przekraczają 35°C. Należy o tym pamiętać, kiedy podróżujemy ze starszymi osobami lub małymi dziećmi. Dla mieszkańców Polski dobrymi miesiącami na wakacje są maj, wrzesień i październik, ponieważ temperatura powietrza przekracza wtedy 25°C, więc jest całkiem ciepło, ale nie upalnie i nie gorąco. Na kąpiele w morzu najlepszymi miesiącami jest natomiast wrzesień i październik, ponieważ letnie temperatury sprawiają, że woda morska jest nagrzana w tych miesiącach najbardziej i wynosi nawet 26°C. Najczęściej dopiero w drugiej połowie września upały ustają i jest „czym oddychać”, ale dla ludzi przybyłych z północy i tak temperatura przypomina środek lata w ich rodzimych krajach, także nie bardzo odczują, że jest już jesień. Jeśli jednak wybieramy się w największym sezonie, czyli w lipcu lub w sierpniu, pamiętajmy o odpowiednich zabezpieczeniach przed słońcem: o kremach z filtrem, czapkach, okularach przeciwsłonecznych i o tym, aby pić bardzo dużo wody.
WIZA, PRZEPISY WJAZDOWE Obywatele polscy udający się turystycznie do Maroka są zwolnieni z obowiązku wizowego na okres do 90 dni. Przy przekraczaniu granicy władze marokańskie mogą żądać udokumentowania odpowiednich środków finansowych na pobyt (gotówka, karty kredytowe, wyciąg z konta itp.). Nie ma obowiązku okazania biletu powrotnego. Jedynym dokumentem uprawniającym do przekroczenia granicy i wjazdu na terytorium Maroka jest paszport, który powinien być ważny jeszcze przez minimum 6 miesięcy od planowanej daty wjazdu. Sahara Zachodnia jest terytorium administrowanym przez Maroko od 1975 r. Prawo wjazdu na teren Maroka bez wizy obejmuje też Saharę Zachodnią. Dokumenty podróżnego mogą być tu kontrolowane przez siły porządku publicznego częściej niż w innych regionach Maroka. Podróżując na Saharze, należy unikać przygodnych znajomości i wdawania się w dyskusje na tematy polityczne, na temat przynależności tego obszaru do Maroka. PRZEPISY CELNE Dewizy należy zadeklarować przy wjeździe, jeśli ich równowartość w dirhamach jest równa lub przewyższa kwotę 100 000 MAD. Dirham marokański jest poza Marokiem walutą niewymienialną; wwóz i wywóz tej waluty na / z terytorium Maroka jest dozwolony w kwocie nieprzekraczającej 2000 MAD. Wywóz dewiz z terytorium Maroka jest możliwy na następujących warunkach: - niewykorzystane dewizy, przywiezione z zagranicy i niewymienione na dirhamy podczas pobytu w Maroku: na podstawie dokumentów dowodzących zagraniczne pochodzenie tych dewiz (rachunek z kantoru, wyciąg z konta zagranicznego, potwierdzenie transakcji z bankomatu lub deklaracja celna złożona przy wjeździe - jeśli kwota jest równa lub przekracza równowartość 100 000 MAD). - dewizy uzyskane z powtórnej wymiany dirhamów niewykorzystanych podczas pobytu w Maroku: na podstawie rachunku z marokańskiego punktu wymiany dewiz. Wwóz i wywóz dewiz w formie bezgotówkowych środków płatniczych (karty kredytowe, czeki podróżne, etc.) nie podlega ograniczeniom. Więcej użytecznych informacji o przepisach celnych można znaleźć na oficjalnej stronie marokańskiego Urzędu Celnego: (w języku francuskim). PRZEPISY PRAWNE Przemyt i używanie narkotyków oraz handel nimi są surowo karane. Ze względu na zdarzające się przypadki uwięzienia obywateli polskich przestrzegamy przed nabywaniem nawet niewielkiej ilości środków odurzających. Są one łatwe do wykrycia podczas systematycznych i skutecznych kontroli prowadzonych przez oddziały policji z wyszkolonymi psami, szczególnie przy przekraczaniu granicy. Warunki w zakładach karnych są ciężkie. Turyści nagabywani przez handlarzy nie powinni podejmować rozmowy. Od przygodnych znajomych bezwzględnie nie należy przyjmować żadnych przesyłek ani listów do Europy, ponieważ mogą one zawierać narkotyki. MELDUNEK Nie ma obowiązku meldunkowego. UBEZPIECZENIE Na czas trwania podróży zalecana jest polisa ubezpieczeniowa obejmująca zwrot kosztów leczenia powstałych w wyniku następstw nieszczęśliwych wypadków. Wskazane jest posiadanie polisy ubezpieczyciela z czynnym całodobowym centrum pomocy, które w przypadku zaistnienia nieszczęśliwego zdarzenia potwierdzi pokrycie kosztów leczenia czy też transportu. SZCZEPIENIA, SŁUŻBA ZDROWIA W Maroku nie ma poważnych zagrożeń sanitarno-epidemiologicznych i dlatego szczepienia ochronne nie są obowiązkowe. Przed podróżą warto jednak zaszczepić się przeciw tężcowi i żółtaczce pokarmowej. Ze względu na odmienne zwyczaje higieniczne turysta może zachorować na dur brzuszny i inne choroby układu trawiennego. Zdarzają się przypadki zarażenia amebozą lub pasożytami przewodu pokarmowego. Turyści powinni pić wyłącznie wodę przegotowaną bądź mineralną, a owoce i warzywa starannie myć i obierać przed spożyciem. Przed podróżą należy zaopatrzyć się w środki przeciw dolegliwościom żołądkowym (można je również kupić w miejscowych aptekach). Nie należy spożywać posiłków w lokalach o niskim standardzie w małych miejscowościach, zwłaszcza poza sezonem. Ze względu na występujące okresowo przypadki wścieklizny należy unikać kontaktów z bezdomnymi zwierzętami. W razie pogryzienia lub zadrapania trzeba jak najszybciej udać się do najbliższego szpitala, by poddać się szczepieniu. Usługa ta jest bezpłatna. Zdarzają się również przypadki zapalenia opon mózgowych - niewskazane jest wówczas przebywanie na obszarze, na którym wystąpiły przypadki zachorowań o charakterze epidemii. Aby uniknąć oparzeń słonecznych, należy stosować kremy z mocnym filtrem ochronnym oraz nosić nakrycie głowy. Opieka zdrowotna w Maroku jest na dobrym poziomie. Publiczne i prywatne ośrodki opieki medycznej świadczą usługi odpłatnie. Cena standardowej wizyty lekarskiej wynosi od 10 do 20 EUR, porada lekarska w nocy lub w weekend - 30 EUR, natomiast dobowy koszt pobytu w szpitalu lub klinice - ok. 60 EUR (bez kosztów leczenia). Apteki są dobrze zaopatrzone w leki (zob. portal polskich lekarzy na świecie w części dot. Maroka: na górę Toubkal w Atlasie Wschodnim INFORMACJE DLA KIEROWCÓW Posiadanie międzynarodowego prawa jazdy jest w Maroku pożądane, ale nie jest obowiązkowe. Właściciele pojazdów muszą natomiast wykupić zieloną kartę. Poza zieloną kartą inne polisy polskich towarzystw ubezpieczeniowych nie są uznawane. Osoby podróżujące samochodem powinny zachować szczególną ostrożność zwłaszcza w nocy, gdyż często inni użytkownicy dróg mają pojazdy słabo bądź źle niektórymi drogami w górach może być utrudniony od grudnia do marca z powodu obfitych opadów śniegu. Planując podróż do Maroka samochodem w lipcu i sierpniu, należy wziąć pod uwagę, że w tym czasie kraj ten odwiedza ok. 2,6 mln marokańskich emigrantów, którzy - po spędzeniu tu wakacji - wracają do państw osiedlenia. Z tego powodu w Tangerze lub Nadorze na wejście na pokład promu do Hiszpanii czeka się nawet po kilkanaście godzin, a drogi w okolicach tych miast są bardzo zatłoczone. W tym czasie częściej dochodzi tam do poważnych wypadków drogowych. Latem zdarzają się korki na autostradach, zwłaszcza w weekendy. Autostrady są płatne na rogatkach, koszt przejazdu zależy od długości trasy (np. około 215-kilometrowy odcinek między Rabatem a Tangerem kosztuje 72 MAD od samochodu osobowego), akceptowana jest tylko gotówka. Są one w dobrym stanie technicznym. Należy stosować się do wprowadzonych ograniczeń prędkości, gdyż policja i żandarmeria prowadzi stałą kontrolę, przy użyciu nowoczesnych urządzeń pomiarowych, przy czym często miejsce kontroli prędkości jest oddalone od miejsca zatrzymania pojazdu, którego kierowca przekroczył przepisy. O wysokości mandatu karnego decyduje policjant lub żandarm, który przeprowadza kontrolę, lub który otrzymał meldunek o popełnieniu wykroczenia drogowego. W miastach zainstalowano wiele fotoradarów. UWAGA: nowy kodeks drogowy obowiązujący od października 2010 roku zaostrzył kary za wiele wykroczeń drogowych i podwyższył znacznie wysokość mandatów. PODRÓŻOWANIE PO KRAJU Nie ma ograniczeń. Także na obszarach górskich i pustynnych, na południu kraju, infrastruktura turystyczna jest dobrze rozwinięta. Na wycieczki szlakami górskimi lub pustynnymi należy udawać się grupowo, z przewodnikiem znającym dobrze teren. Przewodnik powinien być pracownikiem uznanego lokalnego biura podróży, które specjalizuje się w wyprawach pustynnych lub trekkingowych i ma stosowną licencję. Wybierając się w góry, należy zaopatrzyć się w odpowiedni ekwipunek, ponieważ nawet we wrześniu zdarzają się burze śnieżne, a również latem załamanie pogody jest prawdopodobne. Należy także zabrać ze sobą zapasy jedzenia i wody, ponieważ na szlakach górskich nie spotka się żadnych osad. Nie ma problemów z kupnem paliwa, także bezołowiowego. Zmotoryzowani turyści powinni wiedzieć, że granica lądowa z Algierią jest zamknięta. W Maroku nie ma możliwości uzyskania wizy algierskiej. Podróżowanie samochodem z Maroka do granicy z Mauretanią jest uciążliwe z racji warunków klimatycznych (pustynny teren, burze piaskowe). Droga wzdłuż atlantyckiego wybrzeża Maroka jest w dobrym stanie, ale miejscami jest bardzo wąska. Nie należy się od niej oddalać, bowiem poza nią teren bywa jeszcze gdzieniegdzie zaminowany. Na trasie znajdują się liczne posterunki kontrolne. Przebycie samochodem 1800-kilometrowej trasy między Agadirem a granicą z Mauretanią trwa zwykle ok. 5 dni. Dlatego trzeba zabrać ze sobą zapasy żywności, wody oraz paliwa. Jest to szczególnie ważne na wiodącym przez pustynię, praktycznie nie zaludnionym odcinku Dakhla - granica i Melilla. Od obywateli polskich odwiedzających dwie hiszpańskie enklawy, Ceutę i Melillę, nie wymaga się wiz wjazdowych, jest to bowiem terytorium UE. W przypadku podróży do tych miast samochodem wynajętym w Maroku obowiązkowa jest zgoda agencji wynajmu na opuszczenie terytorium Maroka. Ceuta i Melilla podlegają kompetencji Wydziału Konsularnego Ambasady RP w Madrycie, w związku z czym Ambasada RP w Rabacie nie jest uprawniona do świadczenia na tych terytoriach pomocy konsularnej. Hotele. W Maroku jest bardzo duży wybór hoteli: od bardzo tanich noclegowni turystycznych, do luksusowych hoteli pięciogwiazdkowych (stan sanitarny tych pierwszych bywa często bardzo zły, ponadto mają one zwykle wspólne dla całego piętra toalety oraz prysznice i są pozbawione ogrzewania (ważne w sezonie zimowym) oraz klimatyzacji, której brak jest szczególnie uciążliwy w miesiącach letnich). Dla turystów zmotoryzowanych dostępne są pola campingowe, dość dobrze zagospodarowane. Komunikacja. Długość sieci kolejowej w Maroku wynosi 1700 km. Pociągiem można podróżować na dwóch trasach: Tanger - Rabat - Casablanca - Marrakesz oraz Casablanca - Rabat - Meknes - Fez - Oujda - Bouârfa. Tabor kolejowy jest w dobrym stanie. Na niektórych trasach nie kursują wagony I klasy. Sieć transportu autokarowego jest dobrze rozwinięta. Ponieważ jednak kierowcy nagminnie nie respektują przepisów kodeksu drogowego, a znaczna część taboru nie spełnia wymogów bezpieczeństwa, wypadki autokarów zdarzają się stosunkowo często. Rozkład jazdy i cennik pociągów oraz niektórych autokarów (Supratours) dostępny jest na stronie marokańskich kolei W miastach popularną i tanią formą komunikacji są tzw. małe taksówki (petit taxi); nie mają one prawa opuszczać administracyjnych granic miasta. Korzystając z nich, należy zadbać o to, aby licznik był włączony. Po godz. opłata za przejazd wynosi 50% więcej, niż wskazuje licznik. Poza miastem i między miastami mogą kursować jedynie tzw. duże taksówki (grand taxi). Zabierają one do 7 pasażerów. Opłata za przejazd zależy od liczby pasażerów i długości trasy. Dobrze jest uzgodnić to przed podróżą. Można wynająć taką taksówkę w kilka osób lub indywidualnie, ale wtedy trzeba zapłacić także za wolne miejsca. W większych i średnich miastach kursują autobusy komunikacji miejskiej, Rabat i Salé połączone są ponadto tramwajem. Trasy komunikacji są przeważnie oznaczone tylko po arabsku (jedynie w Marrakeszu po francusku). Stan techniczny autobusów miejskich często odbiega od ogólnie przyjętych norm wymaganych dla transportu Maroko to kraj zainteresowany rozwojem turystyki i stwarzający przyjazną atmosferę dla turystów. Muszą oni jednak zachować ostrożność, przestrzegać pewnych zasad, a także unikać określonych zachowań. Na mało uczęszczanych ulicach, także tych w pobliżu obiektów turystycznych, nocą mogą zdarzać się napady dokonywane przez uzbrojonych napastników. Dlatego należy zrezygnować z nocnych spacerów w tych okolicach. Turyści, zwłaszcza po zapadnięciu zmroku, powinni poruszać się w grupach kilkuosobowych, nigdy samotnie. Złodzieje na skuterach często wyrywają kobietom torebki. W zatłoczonych miejscach trzeba zachowywać się szczególnie ostrożnie, nosić torebkę lub plecak z dokumentami przed sobą, nigdy z tyłu, pieniądze i paszport przechowywać oddzielnie i nie trzymać wszystkich środków pieniężnych w jednym miejscu. Warto też mieć kserokopię paszportu. Niewskazane są nocne spacery po medinach - starych dzielnicach miast. Na tamtejszych bazarach (suk) zdarzają się kradzieże kieszonkowe. Niebezpieczne są również ubogie, peryferyjne dzielnice wszystkich dużych miast Maroka. Stanowczo odradza się wchodzenie do slumsów. Cudzoziemcy, którzy wybierają się na ustronne plaże lub do punktów krajobrazowych, mogą być narażeni na zaczepki i prośby o pieniądze. Także samotne kobiety są zaczepiane przez mężczyzn, dlatego zalecane jest podróżowanie w grupie. Nagabywane mogą poprosić o pomoc policjanta. Policja i żandarmeria są przyjazne turystom. Cieszą się dużym autorytetem - bez trudu odstraszają intruzów. Kobietom odradza się również przyjazdy do Maroka na prywatne zaproszenia obywateli marokańskich i zamieszkiwanie u nich (niezalegalizowane związki, także w przypadku, gdy któreś z partnerów jest obywatelem państwa europejskiego, są w Maroku zagrożone sankcją karną). Przyjeżdżając na zaproszenie, należy zostawić rodzinie w kraju dane osoby zapraszającej, jej adres i numer telefonu, informację na temat daty powrotu oraz miejsca przekroczenia granicy Maroka. Możliwa jest również rejestracja podróży na stronie konsularnej Należy unikać przygodnych znajomości i zaproszeń do domów nowo poznanych osób. Podczas samotnych spacerów po zapadnięciu zmroku na mniej uczęszczanych ulicach kobiety mogą być narażone na dwuznaczne propozycje. Podróżny, zwłaszcza w miastach o dużym natężeniu ruchu turystycznego, może spotkać się z natarczywymi propozycjami pseudoprzewodników. Takie oferty należy grzecznie, ale stanowczo odrzucić. W większych miastach Maroka istnieje tzw. policja turystyczna, która ściga takie osoby. Dlatego lepiej korzystać z usług licencjonowanego przewodnika. Trasę zwiedzania i opłatę trzeba wcześniej uzgodnić. Warto wiedzieć, że przewodnik dostaje prowizję od każdego towaru zakupionego przez turystę oraz od rachunku w restauracji. Jeżeli turysta nie zamierza kupować kosztownych niekiedy pamiątek, powinien to wyraźnie zaznaczyć - w przeciwnym razie przewodnik będzie go prowadził od sklepu do sklepu. Ponieważ poziom życia w Maroku nie jest wysoki, turyści z Europy są uważani za bogatych i nagabywani przez żebraków lub dzieci wyłudzające pieniądze. Proponowane zagranicznym turystom ceny są wyższe niż te oferowane Marokańczykom. Zdarzają się włamania do samochodów, nie wolno zatem niczego zostawiać w widocznym miejscu w pojeździe. Samochód najlepiej zaparkować na płatnym parkingu lub w miejscu pilnowanym przez stróża ubranego w niebieski fartuch z plakietką (nocą stawka liczona jest podwójnie). Turyści zmotoryzowani nie powinni zabierać przygodnych pasażerów. W myśl obowiązującego w Maroku prawa kierowca odpowiada zarówno za pasażerów, jak i za przewożone przez nich towary, np. narkotyki. Zdarza się, że pojazdy z zainstalowanymi skrytkami są często rekwirowane pod zarzutem, że służyły do przemytu niedozwolonych Maroka (okolice Tangeru, Tétouanu, gór Rif: Kettama, Bab Beret, Al Hoceima) oraz okolice Nadoru i Oujdy na wschodzie kraju to tereny uprawy konopi indyjskich i handlu narkotykami. Turyści powinni wystrzegać się handlarzy tym towarem, którzy często są konfidentami policji i mogą we współpracy z nią prowokować zakup kontrolowany. Szczególnie niebezpieczne są drogi górskie Chefchaouen - Al Hoceima i Fez - Al Hoceima. Bezwzględnie niewskazane jest przemieszczanie się nocą po tych trasach. Można tam natrafić na usypane na drodze małe zapory z kamieni - turyści muszą zatrzymać samochód, a wtedy zmuszani są do zakupu środków odurzających. Poza miastem Chefchaouen, które jest głównym ośrodkiem turystycznym, w górach Rif nie ma bazy hotelowej na przyzwoitym poziomie. Należy tam zachować szczególną ostrożność. Maroko jest obszarem sejsmicznym, choć trzęsienia ziemi występują tu rzadko. Ostatnie, w lutym 2004 r. w okolicach miasta Al Hoceima, spowodowało śmierć ponad 600 osób. Należy zapoznać się z zasadami bezpieczeństwa: w takich sytuacjach trzeba odsunąć się od okien, schronić pod stół i zabezpieczyć się przed spadającymi przedmiotami, a na zewnątrz - oddalić się od budynków, drzew i sieci elektrycznej. Później należy zawiadomić rodzinę w Polsce, np. za pośrednictwem ambasady. W Maroku istnieje umiarkowane zagrożenie terrorystyczne. Turyści mogą stać się celem ataków. Ostatni zamach miał miejsce 28 kwietnia 2011 roku w Marrakeszu, zginęło w nim 16 osób, w tym 13 zagranicznych turystów. Z uwagi na zmieniającą się dynamicznie niestabilną sytuację polityczną w regionie Afryki Północnej, mogą wystąpić również niepokoje społeczne. Zalecamy ostrożność w poruszaniu się po dużych ośrodkach miejskich, unikanie wszelkich tłumów i zgromadzeń, a także śledzenie bieżących komunikatów mediów i MSZ. Przypominamy także o możliwości rejestracji planowanej podróży na stronie RELIGIA, OBYCZAJE W Maroku obowiązują nieco odmienne zwyczajowe normy zachowania i ubierania się. Poza hotelami wyższej kategorii za szokujące mogą uchodzić zbyt swobodne stroje, zwłaszcza kobiet (np. spódnice mini, bluzki z odkrytymi ramionami, szorty, obcisłe ubrania). Takich strojów (dotyczy to również zbyt krótkich spodni u mężczyzn) należy się wystrzegać, szczególnie podczas podróży na południe kraju i z dala od ośrodków turystycznych. Fotografowanie ludzi bez ich zgody lub z ukrycia jest niemile widziane i może się spotkać z gwałtownym sprzeciwem lub nawet żądaniem dość wysokiej opłaty. Cudzoziemców nie będących wyznawcami islamu obowiązuje zakaz wstępu do meczetów (często nad ich wejściem umieszczane są stosowne ostrzeżenia). Nie jest też dopuszczalne fotografowanie wnętrz większości meczetów z progu. Kto te zakazy zlekceważy, może być narażony na nieprzyjemności. Dla turystów dostępne są jedynie cztery muzułmańskie miejsca kultu: meczet Hasana II w Casablance (z wyjątkiem piątku, dnia głównych modlitw; wstęp 20 EUR), część pomieszczeń meczetu Moulaya Ismaila w Meknesie, mauzolea Mohammeda V w Rabacie oraz Moulaya Alego Cherifa w Rissani (południe Maroka). Ponieważ islam zabrania picia alkoholu, zdecydowana większość tańszych restauracji i jadłodajni oraz sklepów spożywczych nie sprzedaje go. Jest on jednak dostępny w prawie wszystkich supermarketach, a także w nielicznych licencjonowanych punktach sprzedaży w dużych miastach. Marokańskie władze tolerancyjnie traktują inne religie. W każdym większym mieście istnieją kościoły katolickie, w których odprawiane są msze. Istnieją również cerkwie i Oficjalnie dniami wolnymi od pracy są: 11 stycznia - Manifest Niepodległości, 30 lipca - Święto Tronu, 14 sierpnia - Święto Odzyskania Oued Eddahab, 20 sierpnia - Rocznica Rewolucji Króla i Narodu, 21 sierpnia - urodziny króla Mohammeda VI, 6 listopada - Rocznica Zielonego Marszu, 18 listopada - Święto Niepodległości, a także 1 stycznia i 1 maja, ponadto święta ruchome: Święto Ofiarowania Aid Al Adha (dwudniowe), muzułmański nowy rok - 1 Moharram, Aid Al Mawlid - urodziny proroka Mahometa (dwudniowe), Aid El Fitr kończące ramadan (dwudniowe, w 2011 r. - ok. 31 sierpnia). Podczas tych świąt prawie wszystkie sklepy, restauracje i kawiarnie są zamknięte, bywają jednak otwarte w święta państwowe. W muzułmańskim miesiącu postu - ramadanie, przypadającym każdego roku w innym terminie (w 2011 r. - od ok. 1 sierpnia do ok. 31 sierpnia, od wschodu do zachodu słońca muzułmanie muszą powstrzymać się od jedzenia, picia i palenia papierosów. Zagraniczny turysta powinien respektować tę tradycję i w miejscach publicznych unikać prowokujących zachowań, które mogą urazić wyznawców islamu (np. palenia papierosów). W miesiącu tym w ogóle nie sprzedaje się alkoholu. Ramadan jest dla wszystkich muzułmanów czasem modlitw, refleksji, odnowy moralnej oraz zacieśniania więzi rodzinnych. Wyjazdy turystyczne do Maroka są wówczas rzadsze. Podczas ramadanu część barów, restauracji i kawiarni jest zamknięta w ciągu dnia i zaczyna przyjmować gości dopiero wieczorem. Niektóre z nich, również w dużych miastach, są nieczynne przez cały miesiąc. W małych miastach zamknięte mogą być nawet hotele. Administracja, handel i transport funkcjonują w zwolnionym tempie i w ograniczonym zakresie. Sklepy są czynne w godz. później od do ok. (dotyczy to również hipermarketów w dużych miastach). Urzędy administracji publicznej oraz poczta pracują od do banki od do komunikacja miejska nie funkcjonuje w godz. W czasie pierwszego posiłku w ciągu dnia (ftur), zaraz po zachodzie słońca, ulice zupełnie pustoszeją i w tych godzinach turyści powinni raczej pozostać w hotelu, gdyż trudno wtedy liczyć na pomoc policji czy innych osób, których po prostu nie ma w pobliżu, natomiast jest bardzo duże zagrożenie ze strony włóczęgów i osób z marginesu społecznego. Ruch pieszy i kołowy zaczyna nasilać się ok. i trwa do późnych godzin INFORMACJE: Dewizy można wymieniać po jednolitym kursie w bankach, kantorach i większych hotelach. Banknoty muszą być w bardzo dobrym stanie, z nowych emisji (nie pomięte, bez stempli i odręcznych napisów), w przeciwnym razie pracownicy kantorów mogą odmówić ich przyjęcia. Marokańskie punkty wymiany walut nie przyjmują również amerykańskich dolarów starej emisji, które niekiedy można jeszcze spotkać w obiegu w Polsce. Odradza się dokonywanie wymiany u pokątnych handlarzy walutą, których spotkać można przed prawie każdym punktem wymiany. Bankomaty są dostępne we wszystkich większych miastach, a także w ośrodkach turystycznych. Można skorzystać z usług Western Union (dobrze rozwinięta sieć punktów na terenie całego kraju). Czas oczekiwania na wypłatę od chwili wysłania pieniędzy z Polski wynosi ok. 3 godzin. Jest to pomocne w przypadku kradzieży lub zgubienia pieniędzy. Specyfiką Maroka jest negocjowanie cen w tych sklepach, w których nie ma wywieszek cenowych (także w niektórych restauracjach konieczne jest upewnienie się co do ceny poszczególnych dań, jeżeli nie ma menu w widocznym miejscu). W restauracji lub kawiarni dobrze jest zostawić napiwek w wysokości 5-10% rachunku lub wedle uznania. W Maroku urzędy państwowe i poczta pracują od do i od do Sklepy są otwarte mniej więcej w tych samych godzinach w pierwszej połowie dnia, ale dłużej w godzinach popołudniowych, aż do Banki są czynne od do (niekiedy do z przerwą na obiad. Hipermarkety są otwarte na ogół 7 dni w tygodniu. Dniami wolnymi od pracy są sobota i niedziela, jednak w piątek, dzień głównych modlitw, niektóre sklepy i urzędy przestają praktycznie funkcjonować od południa. Istnieje możliwość odzyskania VAT od niektórych towarów zakupionych w Maroku przez osoby zamieszkałe na stałe za granicą - jeżeli towary te zakupione zostały na użytek własny i będą użytkowane za granicą. Minimalna kwota zakupu wynosi 2000 MAD, należy uzyskać od sprzedawcy specjalny, ostemplowany rachunek (bordreau de vente) w 4 egzemplarzach, który przedstawia się celnikowi podczas przekraczania granicy Maroka. Towar powinien być wywieziony przez właściciela w terminie 3 miesięcy od daty zakupu. Więcej informacji w języku francuskim na stronach et Podczas planowania podróży do opisanego powyżej kraju, zalecamy zapoznanie się z ostrzeżeniami dla podróżujących, zawierającymi najnowsze informacje istotne dla bezpieczeństwa obywateli polskich na świecie. Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Królestwie Marokańskim ambasador: Witold Spirydowicz (język konsula francuski, angielski, niemiecki) Maroko, Rabat, 23, rue Oqbah, BP 425 Tel.: +212 537 77 17 91 Tel.: +212 537 77 11 73 Tel. dyżurny: +212 672 41 99 33 Faks: +212 537 77 53 20 @
Związki Turcji z Europą przypominają gordyjski węzeł. Co wybierać z przeszłości: okresy konfrontacji czy koegzystencji, fascynacji i wzajemnego przenikania? Czy Turcja jest w Europie? Na pierwszy rzut oka, z punktu widzenia geografii, sytuacja wydaje się oczywista. Jedynie 3 proc. dzisiejszej Turcji znajduje się w Europie. Jednak historia połączyła Turcję z Europą nierozerwalnymi więzami. Dla ich rozwoju Bosfor (po grecku przeprawa dla bydła), liczący w najwęższym miejscu 700 m, nigdy nie stanowił nieprzekraczalnego Okopu Św. Trójcy, lecz pomost. Jednak niejednoznaczność tych relacji w wymiarze tożsamościowym (konfrontacja vs. koegzystencja) spowodowała, że kwestia europejskości Turcji nie jest anachroniczną i nudną dyskusją historyków i antropologów kultury. To debata jak najbardziej aktualna. Od dekad bowiem przynależność Turcji do Europy stanowi jedną z najbardziej kontrowersyjnych kwestii w dyskusji na temat jej członkostwa w UE. Na początku XXI w. zamachy terrorystyczne islamskich radykałów oraz kryzys migracyjny wywołały renesans teorii zderzenia cywilizacji. W efekcie bardzo łatwo o schematyczne i stereotypowe przeciwstawianie rzekomo absolutnie obcych sobie i skonfliktowanych światów: Wschód vs. Zachód, Azja vs. Europa, islam vs. chrześcijaństwo. Pierwszy element w każdej z tych par jest jednoznacznie negatywnie skojarzony z barbarzyństwem, autorytaryzmem i fanatyzmem, natomiast drugi – pozytywnie z cywilizacją, demokracją i tolerancją. Przyjmując taką perspektywę, Turcja jest obcym ciałem w Europie. Jednak wystarczy krótka podróż przez dzieje relacji Imperium Osmańskiego z krajami europejskimi, wychodząca poza kwestię modernizacji Turcji, żeby zobaczyć, iż te proste opozycje zaciemniają złożoną rzeczywistość, zamiast ją tłumaczyć. Europejskie mocarstwo z Bałkanów. Imperium Osmańskie u szczytu potęgi panowało nad jedną trzecią Europy, będąc po Rosji drugim najrozleglejszym państwem kontynentu. Ba, ziemie pod władztwem osmańskim nie miały charakteru peryferyjnego. Bałkany – kojarzone dzisiaj stereotypowo jako beczka prochu – były kolebką cywilizacji europejskiej. Drugim Rzymem był przecież Konstantynopol, dzisiaj Stambuł, przez wieki największe miasto Europy. Osmanowie znacznie wcześniej podbili Płowdiw (1364 r.) niż Bagdad (1534 r.). To właśnie dzięki opanowaniu europejskich Bałkanów Osmanowie mogli dokonać podboju azjatyckiej Anatolii, a następnie Bliskiego Wschodu. Przed zdobyciem Konstantynopola stolicą państwa Osmanów przez blisko 100 lat było Edirne (Adrianopol), położone w europejskiej części Turcji. W Imperium Osmańskim jego europejskie posiadłości stanowiły jedynie około jednej czwartej terytorium, jednak były jego twardym rdzeniem politycznym i ekonomicznym. Bałkanów nie można przy tym traktować jako zamkniętej monady. Od czasów starożytnych tworzyły jedną przestrzeń cywilizacyjną z Anatolią (o czym dalej). Namiestnik prowincji bałkańskiej w hierarchii zarządców prowincji imperium (na początku XVII w. było ich ponad 40) zajmował najwyższe miejsce i jako jedyny obok namiestnika Anatolii zasiadał w Dywanie (Radzie Państwa). W hierarchii sądowniczej sytuacja była identyczna. Europejscy muzułmanie (Albańczycy, Bośniacy, Turcy bałkańscy) dominowali w elitach osmańskich (np. rodzina Sokollu/Sokolović wywodziła się z Bośni, a Köprülü z Albanii). Spośród nich wywodzili się najwybitniejsi wielcy wezyrowie, a następnie elity Republiki Turcji aż do lat 60. XX w. Sam założyciel Republiki Turcji Mustafa Kemal urodził się w Salonikach, w rodzinie wywodzącej się spod Debaru w Macedonii. Utrata olbrzymiej większości ziem europejskich sprawiła, że znaczną część mieszkańców współczesnej Turcji stanowią potomkowie wypędzonych i uchodźców z Europy, którzy znaleźli schronienie w Anatolii. Jak zauważyła Maria Todorova, wybitna bułgarska antropolog kultury, „absurdalne jest mówienie o osmańskim dziedzictwie na Bałkanach, to Bałkany są osmańskim dziedzictwem”. Nawet nazwa Bałkany pochodzi z języka tureckiego i oznacza lesiste góry. Żywym dziedzictwem osmańskim są narody bałkańskie: większość mieszkańców Albanii, Bośni i Kosowa, bardzo duża część Czarnogóry i Macedonii oraz znaczna Bułgarii; stanowią one najliczniejszą wspólnotę muzułmańską w Europie. Europejski koncert mocarstw. Mocne zakotwiczenie w Europie sprawiło, że Imperium Osmańskie stopniowo stawało się integralną częścią europejskiego koncertu mocarstw oraz systemu ekonomicznego. Od samego początku Turcy osmańscy wchodzili w sojusze z chrześcijańskimi państwami, np. Genuą. W 1444 r. armia osmańska mogła powstrzymać krucjatę króla Węgier Władysława Warneńczyka, gdyż została w ekspresowym tempie przetransportowana przez cieśniny z Anatolii na Bałkany właśnie przez flotę genueńską. Wejście w intensywne relacje handlowe, wojenne i dyplomatyczne z państwami europejskimi sprawiło, że Imperium Osmańskie w XVI w. zaczęło zmieniać tradycyjne zasady islamu dotyczące relacji z niemuzułmanami. W 1533 r. Osmanowie podpisali traktat o przyjaźni z polsko-litewskimi Jagiellonami, który po raz pierwszy w historii został zawarty nie na 10 lat (zgodnie z zasadami szariatu), lecz na długość życia monarchów. Krok dalej Osmanowie poszli w 1747 r., podpisując z Habsburgami układ wieczysty. Stała obecność Osmanów w Europie spowodowała, że także chrześcijańscy monarchowie stopniowo przestawali patrzeć na nich przez pryzmat krucjaty i rekonkwisty. Kluczowe znaczenie miało tu zawarcie przez Osmanów w 1535 r. sojuszu z Francją, wymierzonego w Habsburgów. Przyczynił się on do sukcesu reformacji, gdyż Habsburgowie nie byli w stanie wygrać wojny na kilka frontów. Szczególnie blisko oba mocarstwa współpracowały na Morzu Śródziemnym. Floty wojenne francusko-osmańskie atakowały wielokrotnie wybrzeża Włoch i Hiszpanii. W 1553 r. Francuzi i Turcy zdobyli razem Korsykę. Marynarka turecka zimowała w portach francuskich i vice versa. W tym samym okresie artyleria francuska wspierała Turków osmańskich na froncie węgierskim. Kolejną odsłoną francusko-osmańskiego braterstwa broni była bitwa pod Wiedniem w 1683 r. Osmanowie mogli odetchnąć po klęsce, gdyż Francuzi wykonali odciążające uderzenie na froncie zachodnim. To właśnie we Francji pojawiła się idea (jej autorem był XVII-wieczny myśliciel Emeric Cruce) włączenia muzułmańskiego Imperium Osmańskiego do wyobrażonej wspólnoty europejskiej. Głównym celem takiej unii miało być zakończenie wojen w Europie i stworzenie warunków dla pokojowej współpracy państw. Na jej czele miał stanąć papież, zaś jego zastępcą zostać…. cesarz osmański. Formalnie Imperium Osmańskie zostało uznane za część europejskiego koncertu mocarstw w 1856 r., po wojnie krymskiej. Spadkobiercy Rzymu. Osmanowie wraz z podbojem Bizancjum uznali się za spadkobierców Rzymu. Od zdobycia Konstantynopola używali tytułu cesarza Rzymu. Dlatego Portugalczycy byli początkowo zszokowani, kiedy dotarli do Indii i usłyszeli od miejscowych, że ich sojusznikami są… Rzymianie. W Europie postrzeganie Turków jako pełnoprawnych dziedziców Rzymian nie było czymś wyjątkowym (np. Machiavelli). Tę genealogię wzmacniał fakt, że Rzymian uważano za potomków Trojan, natomiast starożytna nazwa tych ostatnich (Teucri) Włochom i Grekom przypominała słowo Turek. Wiedział o tym Mehmed Zdobywca, który zaczytywał się w „Iliadzie” w oryginale; stwierdził otóż, że zdobycie Konstantynopola było usprawiedliwioną zemstą Trojan na Grekach, którzy zniszczyli przed wiekami ich miasto. Przez cały okres Imperium Osmańskiego Konstantynopol zachował oryginalną nazwę (po turecku Kostantiniyye). Atatürk, zmieniając ją w 1923 r. na Stambuł, chciał zerwać – w imię państwa narodowego – z tradycją bizantyjsko-imperialną. Jednak nie był zbyt konsekwentny, wybrał bowiem używaną przez wieki, kolokwialną nazwę pochodzącą z greckiego i oznaczającą: do miasta. Drugi Rzym był bowiem miastem par excellence. Roszczenia do tradycji rzymskiej opierały się także na koligacjach dynastycznych. Do połowy XV w. żonami władców osmańskich były przeważnie chrześcijańskie księżniczki z dynastii panujących w Bizancjum, Bułgarii i Serbii. Mehmeda Zdobywcę ukształtowała jego macocha Mara, córka serbskiego despoty i bizantyjskiej księżniczki. Wyrazem więzi dynastii osmańskiej z bizantyjskimi przodkami było przeniesienie przez Mehmeda Zdobywcę szczątków cesarzy bizantyjskich do nowego pałacu cesarskiego w Stambule, gdzie zostali uroczyście ponownie pochowani. Osmanowie korzystali też na wielką skalę z dorobku prawnego i instytucjonalnego cesarstwa bizantyjskiego. Jak zauważył Bernard Lewis, wybitny turkolog, „późnobizantyjski feudalizm, który pomógł w wykształceniu się osmańskiego systemu wojennych lenn, sam przekształcił się pod wpływem europejskiego feudalizmu istniejącego w łacińskim imperium Konstantynopola”. W ogóle Imperium Osmańskie, jak żadne inne ówczesne państwo muzułmańskie, stosowało prawo niemuzułmańskie, w tym rzymskie. Tureckie słowo kanun – oznaczające prawo, ustawę – pochodzi od greckiego słowa kanon. Wzorując się na Patriarchacie Konstantynopola, Turcy zorganizowali po raz pierwszy w islamie sunnickim hierarchiczne duchowieństwo muzułmańskie na Bałkanach i w Anatolii, podporządkowując je Wielkiemu Muftiemu Stambułu. Ułatwiło to zresztą sekularyzację Turcji w XIX w. Wreszcie, o czym już wspomnieliśmy, Osmanowie uczynili Bałkany i Anatolię twardym jądrem imperium. Jak za czasów Bizancjum spajał je położony w samym centrum Konstantynopol – Drugi Rzym. Nieprzypadkowo nazwa Anatolia, która przeszła do tureckiego jako Anadolu, oznacza po grecku Wschód, czyli region położony na wschód od Konstantynopola. Natomiast przez wieki Turcy nazywali Bałkany Rumelią – czyli Prowincją Rzymską. Tylko na Bałkanach i w Anatolii funkcjonował system administracyjny, feudalny i sądowy określany dziś jako klasycznie osmański. Arabskie ziemie (nie licząc północnej Syrii i Iraku), stanowiące zdecydowaną większość terytorium imperium, nie zostały w pełni zintegrowane z twardym rdzeniem i były w różnym stopniu zarządzane pośrednio. Europejskie kadry. Bardzo dużą część elit osmańskich stanowili konwertyci europejscy. Znaczna część z nich pochodziła spoza imperium. Trafili do niego dobrowolnie lub jako jeńcy lub niewolnicy. Często nie zapominali oni o swoich chrześcijańskich korzeniach. Najlepszym przykładem jest Mehmed Sokolović, najwybitniejszy wielki wezyr w dziejach Imperium Osmańskiego (1565–79). Jeszcze jako wezyr doprowadził w 1557 r. do odtworzenia serbskiego prawosławnego patriarchatu. Czterema pierwszymi patriarchami zostali jego krewniacy. Sokolović wyremontował także gruntownie przepiękne cerkwie tworzące siedzibę patriarchatu w Peciu. O swoich korzeniach nie zapomniała także Hürrem, pochodząca z okolic Lwowa, nazywana w Europie Roksolaną. Miała ona znaczny wpływ na ustanowienie dobrych relacji między unią polsko-litewską a Imperium Osmańskim w XVI w. W XVIII i XIX w. konwertyci byli często emigrantami politycznymi z Polski i Węgier lub przybywającymi za chlebem najemnikami z Europy Zachodniej. Gen. Dżelaleddin Pasza, alias Konstanty Borzęcki, powstaniec wielkopolski i uczestnik rewolucji węgierskiej, miał zostać księdzem, jednak stał się ideologiem tureckiego nacjonalizmu. Jego dzieło „Les Turcs anciens et modernes” miało wielki wpływ na Mustafę Kemala. Potomkami Dżelaleddina Paszy byli najwybitniejsi XX-wieczni tureccy poeci: Nazim Hikmet Ran i Oktay Rifat. Dżelaleddin Pasza ożenił się z córką marszałka Omera Paszy Latasa. Latas pochodził z serbskiej rodziny z habsburskiej Chorwacji. Ivo Andrić, laureat Literackiej Nagrody Nobla, poświęcił mu jedną ze swoich powieści („Omerpaša Latas”). W XVI i XVII w., w okresie największej potęgi morskiej Imperium Osmańskiego, kapudan paszami, czyli admirałami, byli Grecy, Włosi, Chorwaci z Dalmacji, a nawet Hiszpanie. W efekcie w języku tureckim znajdziemy liczne słowa greckie i włoskie z zakresu marynistyki. Marynarkę osmańską po klęsce pod Lepanto odbudował wybitny admirał Occhiali, Włoch, którego unieśmiertelnił Cervantes w „Don Kiszocie z La Manchy”. Kilka wieków później Włosi postawili Occhialiemu pomnik w rodzinnej miejscowości La Castella w Kalabrii. Abrahamowe religie. Współcześnie islam jest postrzegany jako religia zupełnie obca chrześcijaństwu, nietolerancyjna i w permanentnym konflikcie z chrześcijanami. Najwybitniejsi chrześcijańscy teologowie (Jan z Damaszku, Tomasz z Akwinu) nie mieli tak ostrego stanowiska, nazywając islam chrześcijańską herezją. Obraz z zasady nietolerancyjnego islamu stoi w sprzeczności z ówczesnym postrzeganiem Osmanów przez wielu chrześcijan jako mniejszego zła albo wręcz protektora. Jak zauważył wybitny anglosaski historyk Bernard Lewis, „uciekinierzy (…) kierowali się z zachodu na wschód, a nie tak, jak za naszych czasów, ze wschodu na zachód”. Uciekali Żydzi, muzułmanie i protestanci. Pierwszy edykt tolerancji w chrześcijańskiej Europie został przyjęty w 1568 r. w Turdzie, w Siedmiogrodzie będącym lennem Osmanów. Słynnym powiedzeniem prawosławnych chrześcijan stały się słowa „lepszy turban sułtana niż tiara papieża”. Mehmed Zdobywca zaraz po zajęciu Konstantynopola przywrócił prawosławny patriarchat. Dlatego nie może dziwić, że do XVIII w. wielokrotnie prawosławni stawali przeważnie po stronie muzułmańskich Osmanów w ich konfliktach z katolickimi przeciwnikami. W XVI w. Osmanowie stali się nadzieją dla protestantów walczących z Habsburgami (w niemieckich polemikach religijnych pojawiło się wówczas określenie Türkenhoffnung – turecka nadzieja). Podczas powstania w Holandii (1567–1609), które przyniosło jej niepodległość, kalwińskim zawołaniem bojowym było: „Raczej turecki niż papieski”, które znalazło się na medalu powstańczym w kształcie półksiężyca. W 1620 r. protestanccy Czesi, zbuntowani przeciw Habsburgom, wysłali do Stambułu misję dyplomatyczną, która uznała zwierzchność osmańską. Hołd lenny pozostał na papierze, gdyż Habsburgowie rozgromili protestantów pod Białą Górą. W ślady Czechów poszedł Imre Thököly, bohater narodowy Węgrów, który w 1678 r. stanął na czele rebelii i został lennikiem Turków. Uzyskał tytuł księcia Węgier i walczył w kampanii wiedeńskiej po stronie tureckiej. W następnych latach sułtan powierzył mu nawet dowodzenie jednej z armii osmańskich. W najbardziej radykalnych środowiskach protestanckich, będących zwolennikami bezkompromisowego monoteizmu, pojawiła się nawet tendencja do przechodzenia na islam. Ibrahim Müteferrika, Węgier z Siedmiogrodu, założyciel pierwszej w świecie islamu drukarni, był przed przejściem na islam arianinem. Choć religią panującą w Imperium Osmańskim istotnie był islam, zaś muzułmanie byli poddanymi pierwszej kategorii, to w siłach zbrojnych i administracji osmańskiej służyli chrześcijanie i Żydzi, nierzadko osiągając wysokie stanowiska. Utrzymali też oni intensywne kontakty z resztą Europy. Przywołajmy postać sefardyjskiego Żyda Jusufa Nasiego. W XVI w. był on bardzo wpływowym dyplomatą dynastii osmańskiej, obdarzonym przez sułtana tytułem księcia, a jednocześnie przyjacielem cesarza Maksymiliana. Był także prawdopodobnie najbogatszym człowiekiem w świecie, inwestującym na wielką skalę w Europie. Z kolei bardzo korzystne warunki pokojowe dla imperium po przegranej wojnie z Ligą Świętą (1683–99) wynegocjował dragoman (wielki tłumacz sułtana), Grek Aleksander Mavrocordatos, doktor filozofii uniwersytetu w Bolonii, noszący tytuł grafa Cesarstwa Niemiec. Kosmopolityczni mecenasi renesansu. Jeszcze w XIV w. wybitny arabski uczony Ibn Chaldun pisał o Europie: „Jeden Bóg wie, co się tam dzieje”. Natomiast Osmanowie niemal od początku korzystali z dorobku cywilizacji europejskiej. Podczas pierwszego nieudanego oblężenia Konstantynopola (1422 r.) dla Osmanów pracował jako inżynier Ciriaco de’ Pizzicolli. W następnych latach prowadził pierwsze w dziejach profesjonalne prace archeologiczne właśnie w Anatolii. Cesarz Mehmed Zdobywca żywo interesował się renesansową nauką i literaturą. Zgromadził jej znaczne zbiory w bibliotece dworskiej. Czytał je nierzadko w oryginale, ponieważ znał łacinę. Na jego dwór trafili wybitni włoscy artyści i naukowcy. Najprawdopodobniej Filarete, znakomity architekt włoski, był autorem projektu Fatih (Zdobywca): kompleksu medresy i meczetu w Stambule, nazwanego przydomkiem Mehmeda. Natomiast Leonardo da Vinci opracował dla syna Mehmeda cesarza Bajezyda II projekt blisko 250-metrowego mostu przez zatokę Złoty Róg w Stambule. Powstałby najdłuższy wówczas most na świecie. Został on jednak zbudowany dopiero w połowie XIX w. Historyk brytyjski Peter Burke uznał Mehmeda Zdobywcę za najważniejszego XV-wiecznego mecenasa renesansowej kultury w Europie Wschodniej, obok króla Węgier Macieja Korwina. Także wielki wezyr Sulejmana Wspaniałego Ibrahim Pasza, znany wielu Polakom z serialu „Wspaniałe Stulecie” zgromadził olbrzymią kolekcję renesansowych obrazów i starożytnych greckich rzeźb, które wystawiał w swoim pałacu. Dziś w tym budynku znajduje się najważniejsze w Turcji muzeum sztuki. Kontakty z renesansową Europą dotyczyły także nauki. Najlepszym przykładem jest mapa admirała Piri Reisa, najstarsza mapa świata przedstawiająca wszystkie kontynenty. Powstała ona w Stambule na początku XVI w. na podstawie mapy opracowanej przez Kolumba, która zaginęła. Osmanowie zaczęli także zlecać tłumaczenia na turecki dzieł europejskich. Najważniejszą postacią był tu z pewnością Ali Ufki Bej, alias Wojciech Bobowski (1610–75), wielki dragoman na dworze sułtana, muzykolog i kompozytor pochodzący ze Lwowa. Dzięki niemu muzyka osmańska została utrwalona w europejskim zapisie nutowym. Jego zbiory osmańskich utworów muzycznych mają bezcenne znaczenie dla dziedzictwa kulturowego Turcji. Był niezwykle oryginalnym kompozytorem, twórcą „Psałterza” łączącego muzykę osmańską oraz protestancką. (Przed przejściem na islam był kalwinem). Bobowski przetłumaczył na turecki katechizm, jako pierwszy Biblię oraz dzieła najwybitniejszych europejskich myślicieli protestanckich: Hugona Grocjusza i Jana Amosa Komeńskiego. Był także autorem jednej z pierwszych gramatyk języka tureckiego. Azjatycka despocja czy zapowiedź nowoczesności? W XV–XVI w. Imperium Osmańskie wywoływało w Europie skrajne emocje. Z jednej strony było postrzegane jako azjatycka despocja budząca grozę, ale z drugiej była źródłem inspiracji dla zwolenników budowy nowoczesnego i sprawnego państwa. Jego atrakcyjność wynikała z ówczesnej wysokiej jakości administracji osmańskiej, znacznie sprawniejszej i uczciwszej niż europejska. Urzędnicy osmańscy byli wówczas nominowani i awansowani zgodnie z kryteriami merytorycznymi. Kolejną zaletą państwa Osmanów były niezależne i nieskorumpowane sądy, przed którymi nawet chłop mógł wygrać sprawę przeciw sułtanowi. Sytuacja chłopów była w ogóle znacznie lepsza w Imperium Osmańskim niż w niemal wszystkich krajach europejskich. Kolejną zaletą Pax Ottomana u szczytu potęgi był znacznie wyższy poziom bezpieczeństwa niż w krajach europejskich i dynamiczny rozwój ekonomiczny. Dlatego Jean Bodin, ideolog nowoczesnej monarchii absolutnej stawiał osmańską Turcję za wzór do naśladowania dla władców Europy. A Marcin Luter w swoim dziele „O wojnie z Turkiem” ostrzegał władców niemieckich przed rodakami, którzy „chcą przybycia i panowania Turka, gdyż uważają, że nasz niemiecki naród jest dziki i niecywilizowany”. W XVIII i XIX w. klęski militarne Osmanów i pogłębiające się zapóźnienie cywilizacyjne Turcji sprawiły, iż stała się ona dla wielu chorym człowiekiem, ale – co ważne – Europy. Narracja o Imperium Osmańskim zaczęła przypominać argumenty uzasadniające rozbiór Polski (państwo-aberracja, wieża Babel ze słabą władzą centralną itp.). Jednak inni Europejczycy zaczęli wówczas dostrzegać – tak jak i w Polsce – w tej samej Turcji osmańskiej tradycyjne wolności odchodzące w przeszłość pod presją budowy nowoczesnego państwa. Wolter w traktacie „Essai sur les moeurs” twierdził, że Imperium Osmańskie jest mniej despotyczne od wielu państw europejskich, i nie wahał się nazywać je demokratycznym. W XIX w. Adolphus Slade, admirał turecki i brytyjski, który słynął ze znakomitej znajomości tureckiego i miejscowych realiów, z nostalgią brytyjskiego konserwatysty wspominał starą dobrą Turcję sprzed okcydentalizacji: „Cieszył się Turek zwyczajowo najcenniejszymi przywilejami wolnych ludzi, o które to przywileje długo walczyły narody chrześcijańskie (…). Janczarzy w Konstantynopolu przypominali w jakiejś mierze izbę deputowanych, ponieważ często zmuszali swoich suwerenów do zmiany ministrów”. Rzeczywiście, zgromadzenia janczarów nabrały charakteru wieców występujących w demokracjach wojennych. Stanowiły one źródło inspiracji dla kozackiego majdanu na Siczy Zaporskiej. Ukraińskie słowo majdan pochodzi zresztą z tureckiego i oznacza plac. Oryginalnie wywodzi się z arabskiego Al-Madinah, czyli miasto, które znamy w Europie ze względu na Medynę, drugie najświętsze miasto islamu. Brzemię białego człowieka. W Turcji i Europie popularny jest obraz XIX w. jako stulecia imperializmu Zachodu, którego ofiarą padło także państwo Osmanów. Jego terytorium miało się wyłącznie kurczyć na skutek ekspansji mocarstw europejskich. Jednak ta wizja upadku Imperium Osmańskiego jest zdecydowanie zbyt prosta. W XIX w. Turcy podbili znaczną część Półwyspu Arabskiego ( Jemen, część Arabii Saudyjskiej, Katar). I – jak pokazuje Mostafa Minawi we właśnie opublikowanej pracy „The Ottoman Scramble for Africa” (Osmański Wyścig o Afrykę) – dołączyli do europejskiego wyścigu o Afrykę, uzasadniając go identycznie jak inne mocarstwa: misją cywilizacyjną wobec ludów pierwotnych. Egipt – rządzony przez dynastę kedywów pochodzenia albańskiego i odgrywający w Imperium Osmańskim rolę podobną jak dominia (Kanada, Australia) w Brytyjskiej Wspólnocie – opanował gigantyczne terytorium o powierzchni ponad 3 mln km kw. (Sudan, Erytreę, północną Ugandę, fragmenty Dżibuti, Etiopii, Somalii). Na przełomie XIX i XX w. Osmanowie rozciągnęli swoje wpływy na dużą część Sahary i Sahelu (Czad, Niger) o powierzchni ok. 2 mln km kw. I w tym przedsięwzięciu bardzo ważną rolę odgrywali Europejczycy, którzy przyjęli obywatelstwo imperium. Gubernatorem prowincji Ekwatoria w Ugandzie i jednym z najważniejszych badaczy Afryki był Mehmed Emin Pasza – urodzony w Opolu i wychowany w Nysie w żydowskiej rodzinie. Jako dziecko przeszedł na luteranizm, zaś po migracji do Imperium Osmańskiego przyjął islam. Z tej afrykańskiej perspektywy chyba najlepiej widać europejsko-turecki węzeł.
na jakim kontynencie leży turcja